Sep 09 2011
… a wyszło prawie jak zwykle. Od początku tygodnia burza mózgów i nerwowe spoglądanie w pogodę. Czwartek miało być zimno i padać śnieg, ale od piątku lampa. Szczególnie MountainForecast pokazywał całe trzy dni piękne słońce, WeatherOnline im bliżej weekendu, tym gorzej. W piątek rano, patrząc w kamery z Łomnicy trochę mnie zatkało. Biało. Ale ma być lampa, to szybko zejdzie, więc jedziemy. Wyjazd z Krakowa o 13:45, 18:30 meldujemy się w Zbójnickiej Chacie. Dostajemy jedne z ostatnich miejsc na strychu i pomimo aktualnej kiepskiej pogody Chatar informuje nas, że jutro, nawet na podłodze nie będzie miejsca – schron jest przepełniony rezerwacjami na soboty do końca września. Ale tym będziemy martwić się jutro. Na razie z niepokojem obserwujemy niskie chmury i odczuwamy silny wiatr + niską temperaturę, która utrzymuje śnieg powyżej 2100 metrów.

Piątek wieczór, otoczenie Doliny Staroleśnej przyprószone śniegiem
Czytaj dalej » Tagi:
Dolina Staroleśna,
Filar Kellego,
Jaworowy Szczyt,
Połudnowy Filar,
Zbójnicka Chata Aug 21 2011
Wyjazd o tyle spontaniczny, co inspirowany pogodą, tzn. wielką piękną lampą. Asia przed wyjazdem do Szamoniowa bardzo polecała Wołową – “… że blisko, że krótkie drogi, że mniej więcej południowa wystawa, piękna ściana, lita skała …”, więc postanowiliśmy sprawdzić. Świr miał kaca po Adlitz, mnie zwyczajnie “ciągnęło” w góry, Ola od dawna nudziła, a że ostatnio zrobiła duży progres we wspinaniu (poprowadzone VI i przewędkowane VI.1+) to grupa uderzeniowa została sformowana w trójkę samobójkę. Do tego utworzył się dobry support team w składzie Jarzyna + Anita. Wyjazd o 4:15 z Krakowa, 5:15 spotykamy (zupełnie przypadkiem) Jarzynę w swoim zaropiałym V40 w Nowym Targu, 6:30 parkujemy auto w Strbskim (tzn przy przystanku Popradzkie Pleso). Asfalt i szlak w kierunku Rysów.

Przy Żabich Stawach
Czytaj dalej » Tagi:
Droga Staflovej,
Wołowa Turnia,
Żabi Staw Mięguszowiecki,
Żabia Dolina Aug 06 2011
W piątek wieczorem prognozy zmieniły się nagle na bardzo słoneczne, więc dość spontanicznie postanowiliśmy z Aśką pojechać na spacer w góry. Padło na Słowację – w planie minimum dojście do Tatliakovej Chaty, max to wejście na Wołowiec. Pobudka 5:20, wyzbieraliśmy się na 7:00. Szymon całą drogę spał, więc bez przerw o 9:00 podjechaliśmy pod Sindlovca. Dawno nas nie było i się trochę pozmieniało. Dawniej był parking na asfaltówce nad Sindlovcem, teraz jest powiększony parking do którego prowadzi również droga asfaltowa pod wyciągiem – i stamtąd wychodzi się na szlak.
Ale nie tak szybko. Najpierw zupka, huśtawka pod knajpą, dopiero jak wybiła 11:20 – można ruszać.

Na przęłęczy Zabrat
Czytaj dalej » Tagi:
góry z dzieckiem,
Szymon,
Tatliakova Chata,
Zabrat,
Zuberec