Jul
23
2010
Piotrek od jakiegoś czasu naciskał, żeby jechać coś złoić, moich warunków z kolei było kilka: żeby to nie była Grań Kościelców, pogoda musi być pewna i raczej na jeden dzień. W końcu w piątek zaistniał dobry układ gwiazd, więc po krótkim zastanowieniu wybraliśmy filar Staszla, ze względu m.in. na dawne (kursowe) porachunki, bliskość podejścia, czy nie najgorszą stałą asekurację, z jednoczesnymi fajnymi momentami wspinowymi. 6.00 Kuźnice, 7.10 Murowaniec i śniadanie, po 9.30 zaczynamy się szpeić. Umówiliśmy się tak, żeby prowadzić odwrotnie, niż rok temu czyli na mnie wypadła romboidalna płyta i ostatnia ścianka, a na Piotrka przewinięcie się kantem.

Zawrat, Grań Kościelców i inne takie
Continue Reading »
Jun
27
2010
Niedziela miała być pierwszym dniem dobrej pogody. Faktycznie, podchodząc pod zachodnią Kościelca byliśmy niemiło zaskoczeni “płynięciem” ściany, ale pogodowo zapowiadało się bardzo dobrze. Do Mylnej niewielki płat śniegu, który obeszliśmy z prawej strony. Na Mylnej przewiązanie i w składzie Dorota, Marcin, Kiełbasa + niżej/wyżej podpisany atakujemy Szafę. Na szczęście grań sucha i pięknie przyczepna. Już tradycyjnie atakuję w trekingach, zresztą tak jak pozostała wesoła gromadka. Marcin dzielnie prowadzi peleton (przygotowując się i odświeżając teorię przed zbliżającym się dla niego taternickim), Dorota trochę rzuca mięsem na lufę, Łukasz z nudów śpiewa i fristajluje.

Orla Perć w chmurzyskach
Continue Reading »
Apr
17
2010
Początek klasyczny. Prognoza pogody 100% słońca, Świr rzuca hasło czy byśmy gdzieś nie pojechali, po chwili dołączają Dorota i Ola, u mnie determinacja wyjazdu na narty sięga zenitu, a ostatnio dopadało trochę śniegu. Czyli jedziemy.
Wyjeżdżamy o 4.30, po 6 jesteśmy na rondzie, skąd po negocjacjach zabieramy się busem do Kuźnic. Dziewczyny z Marcinem katują Boczań, a ja marznę godzinę czekając na pierwszą kolejkę. Na Kasprowym zgodnie z zapowiedziami piękne słońce, dodatkowo stok w połowie wyratrakowany, w połowie prawie dziewiczy – więc nie zastanawiając się wiele – leniwy, ale dający wiele satysfakcji zjazd na rozgrzewkę do Murowańca. Tam czekam chwilkę na towarzystwo i po śniadaniu, po 9 wyruszamy w kierunku Krzyżnego.

Kościelec z innej niż zwykle perspektywy
Continue Reading »