Sep 28 2009
Into the white
Narty, narty, narty. Siedzę w domu, oglądam i mi ślinka cieknie. Idę sprawdzić sprzęt do garażu ![]()
Bardzo fajny film, chłopaki dają radę, imho najlepsze momenty to tatrzańskie – do 7 minuty i od 18.
No tags for this post.Sep 28 2009
Narty, narty, narty. Siedzę w domu, oglądam i mi ślinka cieknie. Idę sprawdzić sprzęt do garażu ![]()
Bardzo fajny film, chłopaki dają radę, imho najlepsze momenty to tatrzańskie – do 7 minuty i od 18.
No tags for this post.Sep 18 2009
Czternaście tatrzańskich, wybitnych 8-tysięczników (w stopach). We wtorek, 8 września udało się domknąć czternastkę. Całość trwała od 9 lutego 2008 (19 miesięcy), poprzetykana oczywiście inną działalnością w górach i skałach. Celowaliśmy raczej w ładną, pewną pogodę, ale parę razy mieliśmy gęste mleko (Kieżmarski, Baranie Rogi) czy deszcz (Wysoka). Nie podejmuję się oceniać, która góra jest najlepsza, wszystkie wycieczki były świetne, każda miała swój smaczek. Część – Rysy, Krywań, Sławkowski, Baranie Rogi – udało się zrobić w warunkach zimowych, ostatnią trójkę zrobiłem nawet na nartach. Na Staroleśnym, Durnym i Pośredniej Grani używaliśmy sznurka do zjazdów, na odcinku Przełęcz Tetmajera-Gerlach do asekuracji. Każda z gór była wymagająca kondycyjnie, z większości wracałem z mniejszymi potłuczeniami czy obtarciami, na zejściu z Pośredniej Grani się potłukłem na tyle, że musiałem zrobić miesiąc przerwy. Na wszystkich wycieczkach byłem z Łukaszem, na większości z Mańkiem, pojedyncze epizody to Kefir na Ganku, Piotrek na Gerlachu, Stan + KEGi na Lodowym, Kwaq na Rysach.
Tyle słowem podsumowania, teraz lista szczytów plus relacje i galerie
Czytaj dalej »
Sep 08 2009
Skład trzyosobowy – ale tym razem, zamiast Mańka – Piotrek Doktor z mojego kursu. 6.20 wychodzimy z Vysnych Hag, Batyżowiecki Staw wita nas standardowo przenikliwym wiatrem w okolicach 8.00. Obchodzimy staw i kamerdulcami idziemy Batyżowiecką Doliną. Z daleka widać Walowy Żleb, w który mamy wejść, ale u jego wejścia, kręci się jakiś człowiek. Chłopaki nerwowo żartują, że to napewno filanc, ale gdy podchodzimy, okazuje się, że to słowacki turysta, który nie bardzo wie gdzie zacząć, a uderza na Zadni Gerlach. Wędrówkę kontynuujemy dalej razem. Coś chyba poknociliśmy, bo początek napewno nie był 0+, powiedziałbym, że to było okolice 2-3
, ale dalej już jest łatwo i nawet nie bardzo krucho.